Rodzinny dom.
Strona Główna Do góry Historia Stanisławy Narmont Wspomnienia z Połańca Szkoły Energetyczne Wspomnienia  z TMTS Rodzinny dom.

 

Wstęp:  

W tym domu, w mieszkaniu nr 7, przyszedłem na świat 21 sierpnia 1937 roku. O rodzeniu w szpitalu mało komu wtedy się śniło - niestety nazwiska  akuszerki nie pamiętam, a osoby, które mogłyby mi to przypomnieć, już nie żyją. 

Widok opisywanego budynku od strony podwórka. Na pierwszym piętrze okna od prawej, to lokal nr 7.

Konstrukcja domu:

Dom wybudowany został przed rokiem 1846 i początkowo pełnił funkcję karczmy - zajazdu. 

Targowa nie była wtedy przecięta torami kolejowymi i łączyła Wodny Rynek z rynkiem w okolicy dzisiejszego Placu Dąbrowskiego.   

W czasie remontu budynku w latach 60 poprzedniego wieku, znaleziono szyld tej karczmy, niestety gdzieś zaginął - był ryty na tablicy mosiężnej. 

Dom stoi na działce 22.5m x 6 0m, jest jednopiętrowy, nie podpiwniczony, ze strychem użytkowym i spiżarniami lokalnymi - piwniczkami, tylko na parterze. Budynek posiada ogrzewanie piecowe. Konstrukcja budynku drewniana z usztywniającym trzonem ceglanym w poziomie parteru. Schody jednobiegowe - drewniane. 

Budynek od roku 1951 wyposażony w instalację wod-kan , i gazową.. Wcześniej /1935 ?/ instalacja elektryczna. Do roku 1951 ubikacja ogólna na podwórku i studnia - tzw. "pompa", również na podwórku. Ciekawostką techniczną, zważywszy na czas budowy, są fundamenty budynku, posadowione na poziomie ok.0,4 do 0,5 m poniżej poziomu terenu, wykonane z otoczaków na zaprawie wapiennej. Ściany fundamentowe wyprowadzone ok. 0,4 m ponad teren, wykonane z otoczaków. zakończone warstwą cegieł ułożonych wozówkowo

Powierzchnia zabudowy budynku wynosi 228,6 mkw. Kubatura budynku 1657,35 m. sześć.

Poza strychem użytkowym, lokatorzy mieli w podwórku komórki o pow. około 8 mkw.

Historia oficyny:

 

Rysunek mojej wnuczki, Katarzyny. Ola, Kasia i Wojtek też mieszkali na Targowej.

Na powyższym planie posesji widać, że w jej skład wchodzą jeszcze inne budynki.

W roku 1935 Władysław Szymankiewicz postanowił na wolnej działce wybudować kino. Rozpoczął budowę, jednak jego działania przerwał wybuch II Wojny Światowej.

Do roku 1939 wybudowano w zasadzie budynek poczekalni, kas i kabin projektowych. Po wkroczeniu okupantów rozpoczęli oni adaptację istniejącej części na warsztat samochodowy. Niestety też nie zdążyli dokończyć budowy.

Po wyzwoleniu, w latach 1946 - 1950 Nataliusz Owczarek po raz trzeci zmienił przeznaczenie budowy.

Ostatecznie parter dostosowano do potrzeb zakładu studniarskiego, a na I piętrze powstało współczesne mieszkanie.

Aktualni właściciele dokonali dalszych zmian, poprawiając funkcjonalność mieszkania i przystosowując warsztat na parterze do potrzeb zakładu rzemieślniczego o kierunku - metaloplastyka.

Widok oficyny w latach'80.

Należy tutaj wspomnieć, że szerokie plany rozbudowy Dworca Fabrycznego, poważnie zagrażają dalszej egzystencji tej posesji. Targowa ma być wspólnie z Dowborczyków ulicą, wyprowadzającą ruch samochodowy z nowego dworca i z Łódzkiego Centrum, ma zostać połączona z ul. Uniwersytecką.

 

 Księga meldunkowa - niektórzy mieszkańcy ul. Targowej 29.  

Książka meldunkowa z wpisami od roku 1910 do roku 1939. / złażona 17 kwietnia 1931 r./

 

Pierwszy meldunek - pani Cecylia Porto - rok 1910 .

 

Meldunek właściciela domu - Władysława Szymankiewicza.  

Meldunek moich rodziców - Owczarków.  

Meldunek moich dziadków - Ambroziaków.  

Meldunek siostry mojej babci, Wiktorii Ciesielskiej.  

Zdjęcia mieszkańców ul. Targowej 29.  

 

 

 

Od lewej: Andrzej Ambroziak, Władysław Szymankiewicz, Nataliusz Owczarek, 

Katarzyna Ambroziak, Natalia Szymankiewicz - Owczarek, Zofia Owczarek, XX, YY, Wiktoria Ciesielska.

Jest to najprawdopodobniej zdjęcie z moich chrzcin w roku 1937.

XX to moja chrzestna Sierakowska a YY to  chrzestny Wacław Grzymski. Oboje nie mieszkali na Targowej.    

Eugenia Walczak.  Nataliusz Owczarek z synami: Wiktorem, Jerzym i Zdzisławem. Jerzy Owczarek na podwórku.

 

  Od roku 1914 właścicielem był Władysław Szymankiewicz./ Na zdjęciach z drugą żoną - Natalią/  

Władysław Szymankiewicz prowadził zakład studniarski:

Wykaz rodzin, które mieszkały przy ulicy Targowej nr 29./lata 1910-1940/:

Nazwisko

Nazwisko.

Ambroziakowie Markiewiczowie
Balicka Mikke
Bernhardt Moś
Cębrzyna Owczarkowie
Ciesielscy Pawełczykowie
Dąbrowscy Polkowscy
Dębiec Porto
Domagała Robacka
Ekert Rojek
Febichowie Sylwestrzak
Fijałkowscy Sznajder
Galus Szubscy
Jaroszyńska Szymankiewiczowie
Każmierczakowie Tosikowie
Klose Urbaniak
Kopczyńscy Walczakowie
Koziburowie Woldanowscy
Krajewscy Wójcikowie
Kurgan Ziółkowscy
Majchrzakowie  

 

Stanisław Waldemar Kubik                  Zdzislaw Bolesław Owczarek

W latach 1945 do 1950 chodziliśmy do Szkoły Podstawowej  nr 76.Mieściła się ona przy ulicy Targowej nr 77/79. Dziś też została wpisana do rejestru zabytków.

Na Targowej - vis a vis naszej podstawówki jeden z najcenniejszych zabytków Łodzi - "Beczki Grohmanna".

/ zdjęcie ze strony http://www.wirtualna.lodz.pl /

Co aktualnie na Targowej 29?

Za "Gazeta.pl" z Łodzi - dnia 17 września 2003 roku:

Autorzy: Wioletta Gnacikowska, Tomasz Michałowicz.  

Znalazł tropy dinozaura. Teraz chce otworzyć w muzeum paleontologiczne  w XIX-wiecznej karczmie w centrum Łodzi.  

Łodzianin Adrian Kin studiuje geologię na Uniwersytecie Warszawskim. 

Już jako 9-latek był pod opieką prof. Katarzyny Czarnockiej-Pawłowskiej, córki Jana Czarnockiego, 

jednego z ojców polskiej geologii - opowiada jego matka Irena Kin.

 

Adrian uprawia swoją pasję.

  foto: Tomasz Warszawa/AG

 Adrian jeździ z grupą podobnych zapaleńców po kraju i szuka skamielin i minerałów.

Wybrał już w Łodzi miejsce na przyszłe muzeum. To dom z modrzewiowego drewna przy ul. Targowej, który wybudowano w 1846 r. Na parterze była karczma, w facjatce pokoje gościnne.

Miał zostać rozebrany i przeniesiony do skansenu,  który powstaje za Białą Fabryką. Tak się jednak nie stało, bo zabytek zmienił właściciela. 

Od rodziny Owczarków nieruchomość odkupili państwo Irena i Janusz Kinowie. Nie chcieli oddać drewniaka do skansenu. Zabezpieczyli dom, zakratowali okna, niektóre wymienili, założyli nowe rynny. Nowi właściciele postanowili, że powstanie w nim muzeum paleontologiczne. 

Dom w środku jest zniszczony, na ścianach ślady błękitnej farby, drzwi do mieszkań zamykane na kłódkę. 

W pokojach w skrzyniach ułożonych jedna na drugiej czekają przyszłe eksponaty  muzealne.

- Będzie można obejrzeć amonity trylobity, skamieniałości pradawnych roślin, skały magmowe, osadowe, metamorficzne, faunę ery paleozoicznej, mezozoicznej i kenozoicznej.  Będą też odciski tropów dinozaurów, które odkryliśmy w Górach Świętokrzyskich razem z Grzegorzem Niedźwieckim, kolegą "po młotku".  Zamierzam też urządzać wystawy zbiorów znajomych kolekcjonerów - opowiada Adrian Kin.

Państwo Kinowie liczą na sfinansowanie przedsięwzięcia z funduszy Unii Europejskiej.  Pieniądze mogą jednak otrzymać tylko instytucje, dlatego założyli Stowarzyszenie Przyjaciół Nauk o Ziemi.  

Fragmenty z artykułu "Dinozaur z modrzewiowego domu" - autorka Grażyna Zdrojewska.

/ str. http://www.uml.lodz.pl/

Nie wiadomo kto wybudował modrzewiowy dom.

Były w nim na początku karczma i zajazd, miejsce idealne, bo Targową przebiegał trakt do Tomaszowa Mazowieckiego.

Pierwszym właścicielem odnotowanym w dokumentach był niejaki Zeidel, który tutaj mieszkał, miał warsztat tkacki i magazyn.

Dom kupił później Władysław Szymankiewicz, który już po II wojnie przekazał go na własność pasierbowi,

Nataliuszowi Owczarkowi. Do roku 2000 właścicielami byli bracia: Zdzisław, Jerzy i Witold Owczarkowie.

  Obecnie działka i dom są w posiadaniu małżeństwa Ireny i Janusza Kinów. Państwo Kinowie próbują przywrócić posesji modrzewiowy blask. - Ale nie jest to sprawa prosta- przyznaje pani Irena, demonstrując tysiące dokumentów ilustrujących te starania.

Mam jednak nadzieję, że wszystko będzie miało pomyślny finał, bo nasz syn, Adrian, ma naprawdę fascynujące pomysły na zaprojektowanie przyszłości tego domu.

Pani Irena dostała od braci Owczarków księgę meldunkową sprzed stu lat, z kompletem starych znaczków skarbowych. Pierwszy wpis w księdze datowany jest na 28 lipca 1910 roku, kiedy to do jednego z mieszkań wprowadziła się pani Cecylia Porto, pończoszarka.  

Tymczasem modrzewiowy dom został zabezpieczony przed wandalami. Zabytkowe drzwi czekają na lepsze czasy, a wejście zostało zabezpieczone. Wcześniej urzędowali wewnątrz amatorzy piwa i taniego wina, a pety odgaszali obcasem o zabytkowe, drewniane podłogi.

Skarby zaklęte w kamieniu .

Cały parter modrzewiowego domu zajmują paleontologiczne skarby - najlepsza i najbogatsza kolekcja skamielin pozostająca w prywatnych zbiorach.

40 tysięcy eksponatów, roślin, ssaków, płazów i gadów, amonitów i innych cudów przyrody zaklętych w kamieniu.

Większość liczy sobie, bagatela, 65 do 500 milionów lat! Zbierał je od szóstego roku życia Adrian Kin.  

Babcia mówiła, że kamienie przynoszą pecha - śmieje się syn państwa Kinów.  Ale mnie przynoszą szczęście i są spełnieniem mojej pasji. Dlatego skończyłem geologię na Uniwersytecie Warszawskim. Dlatego pracuję nad doktoratem w Amsterdamie.

Większość eksponatów kolekcji pochodzi z Polski. Ale są też okazy odkryte w Maroku, Rosji, Czechach i Ameryce Północnej.

W domu przy Targowej czeka na ekspozycję największy w Polsce amonit (to taka jakby ośmiornica ubrana w  muszlę) i cios mamuta sprzed 200 tysięcy lat odkryty w Szczercowie. Jest też terbozaur, praszczur dinozaura w szacownym wieku 80 milionów lat. Znaleziony został w Mongolii.

Skrzydłopław znaleziony pod Tomaszowem ma 300-milionowy rodowód. Żyje do dziś, wygląda jak jego prapraprzodek sprzed 150 milionów lat i ma... błękitną krew.

Elektronika w starych ścianach

Zbiory wzbogacają podobni do Adriana Kina pasjonaci zrzeszeni w Stowarzyszeniu Przyjaciół Nauk o Ziemi, którego jest prezesem.

A także młodzież, dla której organizuje się wycieczki śladami skamieniałej przeszłości. Uczniowie wyposażeni w młotki i gogle szukają w skałach paleontologicznych skarbów.

Adrian Kin chce założyć w starym domu muzeum historii naturalnej. Nie będzie to muzeum gdzie chodzi się w kapciach i patrzy na mało przemawiające do wyobraźni eksponaty.

To muzeum ze skamielinami musi żyć. Przygotowuje wizualizację tego projektu. Na zewnątrz będzie to stary, zabytkowy, odrestaurowany dom, a w środku królować będzie kamień, metal, szkło i elektronika.

Zwiedzający będą mogli skorzystać z przycisków na panelach, monitory pokażą obrazy na interesujący ich temat, a lektor przybliży tematykę w przystępny sposób.

Chciałbym także stworzyć centrum informacji paleontologicznej. Adrian Kin ma poparcie autorytetów naukowych w Polsce i na całym świecie. Stara się pozyskać środki unijne na remont modrzewiowego zabytku,

 Taki projekt, to byłby prestiż dla Łodzi i zachęciłby do odwiedzenia naszego miasta turystów z całej Polski i świata. Bo byłby to ewenement.

Ponieważ jestem niepoprawnym optymistą, wiem, że uda się te plany sfinalizować. - mówi Adrian Kin.        

 

Ostatnio strona była modernizowana w dniu 08-mar-2009 .

Wizyt na stronach od 26.02.2009 roku: