Informacje ogólne :
161 ED023 to mój znak wywoławczy w paśmie 27 MHz.
Mam na imię Zdzisław i aktualnie mieszkam w Łodzi.
Moje położenie geograficzne wyznaczają współrzędne :
N 51 44 44 i E 19 25 10
- odpowiada
to lokatorowi JO91QR.
Moja antena znajduje się na wys. 240 m. nad poziomem morza.
Większość łączności przeprowadziłem jednak z Połańca ,
z Polski południowo-wschodniej.
Pracę na CB R zaczynałem na przełomie roku 1989/90, moim
pierwszym radiem był Alan 28.
Naprawdę
wszystko zaczęło się jednak dopiero od momentu kupienia
Alana 555.
Nie chodzi tu oczywiście o moc radia ale o możliwość pracy z
modulacjami wstęgowymi.
Ze względu na słabą znajomość języka angielskiego prowadziłem łączności głównie
z Polakami rozsianymi po całym globie ziemskim - a więc z marynarzami,
misjonarzami, pilotami samolotów oraz innymi "obieżyświatami"
z polskimi korzeniami.
Nie gardziłem jednak możliwością "zaliczenia" kolejnych
dywizjonów, zebrało się tego 217 niestety potwierdzonych
kartami QSL tylko 212
Aktualnie posiadam następujący sprzęt
:
Radio Icom 706 MK II G
;
Antena, to
stara ale niezawodna 5/8 fali K46 DX Europe.
W latach 1995 - 1999 byłem członkiem
klubu Sugar Delta - mój prefiks to 161SD123,
73! de Zdzisław
161ED023
Moja najciekawsza łączność na CB
Radio.
/ praca nagrodzona w konkursie Świat Radio z
roku 1997/
Był dzień pierwszego kwietnia 1993 roku. Po
dwóch latach pracy na CB Radio z odbiornikiem "Alan 28"
zafundowałem sobie wreszcie radio z modulacją SSB
Z wielką niecierpliwością wracałem
samochodem z Warszawy do Połańca, nie mogąc się doczekać
uruchomienia mojego nowego nabytku i "zagadania na wstęgach" -
jak to się popularnie mówi w żargonie CB Radio.
Nie bardzo chciało mi się nawet jeść, czy
rozmawiać z domownikami, wypakowałem radio z opakowania, pobieżnie
przeczytałem instrukcję, dokonałem niezbędnych połączeń i dalej na
"fale eteru". Zacząłem oczywiście od częstotliwości
26,425 MHz, czyli "kanału polonijnego". Propagacja na fali
odbitej była tego wieczoru wspaniała, nie musiałem więc długo czekać na
rozmowę w języku polskim. Nie była to właściwa rozmowa, ale śpiew,
ktoś łamaną polszczyzną nucił "Wszystkie rybki...".Ponieważ
moja sąsiadka miała na imię Grażyna, sprawdziłem, czy to aby nie odgłosy
imienin zza ściany. Jednak nie - śpiew wyraźnie wydobywał się z
mojego "Alana". Odczekałem jeszcze chwilę i usłyszałem:
"tu mówi wujek Michał z Ameryki - czy mnie tam w Polsce słuchata..."
Była godzina 18:22 UTC, kiedy drżącym z
emocji głosem zawołałem - "odbiera Cię 161ED023, czy dolatuje do
Stanów Zjednoczonych ???... "tak, słyszę Cię, ale ja słabo mówię
po polsku bo jestem Ukraińcem, dam Ci do mikrofonu ciotkę Mariannę, która
jest pochodzenia polskiego..."
I tak się zaczęła moja przygoda z tymi
niezwykłymi Amerykanami z miasta Wilmington w stanie Delaware w północno
- wschodniej Ameryce, ale szukających swych korzeni w Polsce i na
Ukrainie.
Ciotka Marianna i wujek Michał mają dziś
ponad osiemdziesiąt lat, oboje urodzili się w Stanach Zjednoczonych. Rodzice
Marianny pochodzili z Czarnej Sędziszowskiej w woj. rzeszowskim a Michała z
Dobromila - dziś na Ukrainie.
Po miesiącu otrzymałem list pisany starą,
ale poprawną polszczyzną wraz z kartą QSL W liście
zawarta była tylko jedna prośba: poszukaj naszych korzeni w Polsce i na
Ukrainie. Dane jakie otrzymałem były bardzo skąpe - w zasadzie tylko
nazwy miejscowości i nazwiska. Pragnę nadmienić, że miejscowości o
nazwie Czarna jest w Polsce ponad dwadzieścia.
Zacząłem robić rozeznanie, które zredukowało
liczbę dwudziestu paru do dwóch. Tak dotarłem którejś wiosennej niedzieli
do Czarnej Sędziszowskiej.
Dzięki pomocy kolegów z CB Radio trafiłem do
parafii, a stamtąd do krewnych Marianny. Zaskoczenie
było wielkie, gdyż się okazało, że synowie krewnych Marianny też
mieszkają w Stanach Zjednoczonych i to w sąsiednim stanie. O
"ciotce Mariannie " nie słyszeli, ale wiedzieli, że brat dziadka
dawno, dawno temu wyemigrował do "Hameryki". Przekazałem
adres Marianny i po kilku tygodniach dostałem kolejny list z podziękowaniem
za odnalezienie rodziny.
Jako równowartość poniesionych kosztów przy
szukaniu, dostałem jednego dolara, którego trzymam do dziś na
honorowym miejscu pośród innych pamiątek z CB Radio. W liście był też
dopisek "wujka Michała": "Wy Polacy nigdy nie kochaliście
Ukraińców, Mariannie rodzinę znalazłeś, a mnie ???".
Cóż było robić, musiałem zadać kłam
nieprzyjaźni do Ukraińców. Dzięki młodym ludziom, którzy przyjeżdżali
ze Lwowa na handel do Połańca udało mi się zdobyć serię zdjęć z
Dobromila, które przesłałem Michałowi do USA. Niestety,
ludzi o jego nazwisku w Dobromilu nie znaleziono.
Kontakt listowny trwa nadal, gorzej z kontaktem
radiowym, ze względu na brak propagacji, ale według tabeli aktywności
Słońca już niedługo będzie lepiej.
Słońce na pewno pomoże, gorzej będzie z
tymi, którzy zechcą egzekwować jednolity tekst Ustawy z dnia 23 listopada
1990 roku o łączności, a jeszcze gorzej z tymi, którzy na częstotliwości
26,420 MHz beztrosko rozmawiają lokalnie w modulacji AM lub FM.
Podobną historię przeżyłem ze stacją 14JO
- Ludmiłą z Francji, ale to już opowieść na następny konkurs.